Dłuopis

Ostatnim krzykiem mody w branży ściągania jest długopis wyposażony w ultrafiolet. To cacko, które za chwilę opiszę, już dawno pomogło swoim istnieniem przejść niejednej osobie z klasy do klasy. Teraz, przy cenie kilku dołownie groszy, może je nabyć każdy i cieszyć się jego skutecznością. Mianowicie chodzi o to, że długopis wyposażony jest w atrament zabawny, to znaczy taki, który zaraz wysycha, nie ma go kompletnie. Ale tylko pozornie – jeżeli przyłoży się do niego specjalne światło, będzie widać wszystko, co się nim napisało. Skąd jednak owe światełko wziąć? To proste – wystarczy odwrócić długopis w drugą stronę, częścią piszącą w górę i nacisnąć malutki guziczek odpalający lampkę. Niewielki snop światła rzucany na karteczkę szybko pokaże, co zostało napisane długpisem. Dzięki temu można na kartce, na której będziemy pisali sprawdzian rozpisać sobie mnóstwo notatek. A jeżeli istniają obawy, że nauczyciel się połapie, co i jak, zawsze można zrobić to na dodatkowej kartce, która służyć będzie – pozornie – do tworzenia notatek. To prawdziwe cacko może uratować skórę niejednemu krnąbrnemu uczniowi niezbyt chłonnego, jeśli chodzi o wiedzę.